Wprawki

Od poniedziałku cieszę się stanem swojego roweru (dzięki Adam :), sakwy (demobil) odebrane z Będzina (dziękuję Andrzej:), stos map zarysowywanych notatkami leży na blacie i kusi. Pompka, dętki, kuchenka, koszulki, sprawdzone buty. Jeszcze zakup musli, płótna, dokupienie kilku kolorów farb, pintury i w drogę. O 4 rano prosto do Suwałk

A póki co dzisiaj o 3 rano w Katowicach, prosto z Tarnowskich Gór. Wczoraj z Martynką Wspaniałą  (dzięki za wsparcie 🙂 postanowiłyśmy sprawdzić jak to będzie. 80 kilometrów jednego dnia. I jak było ? Dałyśmy radę 🙂 choć ostatnie kilometry to rozmowy z kolanami uświadamiające im bezpodstawność bólu i sofciarstwa. Trochę czasu zajęło im zrozumienie o co chodzi – efekt – satysfakcja 🙂 bez żadnego przygotowania.

tak, jutro czwartek, tak nie jestem spakowana, tak nie dopracowałam trasy, choć w pierwszej wizji miało planów na trasę nie być (czy to strach zwyciężył, czy racjonalizm?), Szao siedzi na ramieniu i myje pyszczek nieświadoma, że jej siostra opiekunka znów pojedzie w siną dal. Wiem, że Kasia dobrze się nią zaopiekuje, bo Szao do człowieka lgnie i bez niego jej smutno 🙂
Dziękuję.